e-Podatki

Ukręcanie łba złotej kurze 2008-12-16


Jak czytamy w Gazecie Wyborczej, przez jedną interpretację Ministerstwa Finansów może upaść nawet kilkanaście tysięcy najnowocześniejszych gospodarstw.

(…) Problem dotyczy gospodarstw wyspecjalizowanych: producentów drobiu, właścicieli upraw w szklarniach i tunelach foliowych (czyli np. producentów warzyw i kwiatów), hodowców zwierząt futerkowych, pszczelarzy oraz producentów grzybów. W fiskalnej terminologii te gospodarstwa są nazywane "działami specjalnymi".

Od 1991 do 2004 r. producenci z działów specjalnych płacili podatki na podstawie tzw. norm szacunkowych. To uproszczona forma naliczania podatku - urząd skarbowy określał jego kwotę na podstawie danych o wielkości gospodarstwa i rodzaju produkcji.

Rolnicy mogli też prowadzić pełną księgowość i ustalać podatek dochodowy na zasadach ogólnych, ale tylko jeśli sami tego chcieli.

Kłopoty zaczęły się cztery lata temu, gdy resort finansów wydał dla Izby Skarbowej w Szczecinie interpretację prawną, właśnie w sprawie "działów specjalnych". Stwierdzono w niej, że jeśli gospodarstwo ma przychody powyżej 800 tys. euro, to nie ma wyboru metody rozliczania podatku, bo musi obowiązkowo prowadzić księgi rachunkowe. Okazało się, że ta interpretacja działa wstecz.

- I tak z dnia na dzień zmieniła się obowiązująca przez 13 lat zasada rozliczania podatku dochodowego - powiedział wczoraj Stanisław Wężyk, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. - Wszyscy w dobrej wierze płaciliśmy podatki, ale nie myśleliśmy o księgach rachunkowych, bo nikt ich od nas nie wymagał - dodaje.

Na podstawie nowej interpretacji urzędnicy skarbowi zaczęli masowo żądać od rolników ksiąg z pięciu lat. Ponieważ ci ich nie mieli, podobnie jak nie mieli faktur, rachunków itp., fiskus zaczął im naliczać podatki wstecz, wyższe, niż wynikałoby to z wcześniej stosowanych norm szacunkowych. Do tego doszły jeszcze odsetki. W sumie wyliczone zaległości opiewały na setki, a niekiedy nawet miliony złotych.

Ukarani wyższym podatkiem rolnicy odwołali się do sądu. Obecnie ich sprawy są rozpatrywane na różnych szczeblach sądów administracyjnych w całym kraju. Fiskus wciąż kontroluje kolejne gospodarstwa. (…)
(źródło: Gazeta Wyborcza)