e-Podatki

Za niepobraną zaliczkę odpowiada wyłącznie przedsiębiorca. 2008-02-26


Jak czytamy w Rzeczpospolitej, urzędy skarbowe nie mają prawa domagać się zapłaty zaliczki na podatek od pracownika, powinny je ściągać od pracodawców.

(…) Tak wynika z obowiązującego od 1 stycznia 2007 r. art. 26a ordynacji podatkowej. Przepis ten mówi, że podatnik nie ponosi odpowiedzialności ani z powodu zaniżenia, ani też z powodu nieujawnienia jego dochodu przez płatnika.
Przeciwko zatrudnieniu na czarno i lewej kasie
Wyłączenie odpowiedzialności podatnika za prawidłowe pobranie i odprowadzenie zaliczek dotyczy tylko następujących dochodów:
- ze stosunku pracy i ze stosunków pokrewnych (art. 12 ustawy o PIT),
- z działalności wykonywanej osobiście, np. z umów-zleceń i o dzieło, z kontraktów menedżerskich (art. 13 ustawy o PIT),
- z praw majątkowych, w szczególności z praw autorskich i praw pokrewnych, praw z projektów wynalazczych, praw do topografii układów scalonych znaków towarowych i wzorów zdobniczych, w tym z odpłatnego zbycia tych praw (art. 18 ustawy o PIT).

Za prawidłowość pobrania przez płatnika zaliczek od innych dochodów, przede wszystkim z rent i emerytur, odpowiada także podatnik (art. 30 § 5 ordynacji podatkowej).

Płatnik odpowiada do wysokości zaliczki, którą powinien pobrać. Ordynacja podatkowa ani inne przepisy nie wyłączają odpowiedzialności płatnika nawet w sytuacji, gdy przyczyną zaniżenia zaliczki było wprowadzenie go w błąd przez podatnika. Tak więc także wówczas podatnik nie poniesie odpowiedzialności wobec fiskusa.

Ustawodawcy przy wprowadzaniu art. 26a ordynacji podatkowej przyświecał zbożny cel: ograniczenie szarej strefy i dodatkowe zdyscyplinowanie podatników. Zdarza się bowiem, że podatek nie jest odprowadzany wskutek porozumienia między zatrudnionym a przedsiębiorcą. Ten pierwszy dostaje na rękę więcej, a pracodawca unika ciążących na nim kosztów pracy.

Urząd skarbowy może żądać zapłaty zaliczki wyłącznie od płatnika. Zatrudniony na czarno czy otrzymujący „lewą kasę” pod stołem może nie obawiać się fiskusa. (…)
(źródło: Rzeczpospolita)