e-Podatki

Jednak skarbówka go dopadła. 2006-06-06


W Polsce lepiej nie pomagać biednym. Waldemar Gronowski, legnicki darczyńca roku, który przez wiele lat rozdawał najuboższym pieczywo, musiał zamknąć piekarnię. - Dostałem od fiskusa pocałunek śmierci - mówi. - Gdybym niszczył pieczywo, fiskus byłby zadowolony.

Wydawało się, że fiskus nie będzie dłużej gnębił Waldemara Gronowskiego, legnickiego piekarza, który przez ponad 10 lat rozdawał pieczywo najuboższym.


Interwencja premiera
Pod koniec ub.r. piekarz miał zapłacić 250 tys. podatku za to, że zamiast niszczyć nadwyżkę chleba, przekazywał go do stołówki charytatywnej. Po tym, jak napisaliśmy o bezsensownych żądaniach fiskusa, sprawie przyjrzał się nawet premier i obiecał coś z tym zrobić.

Rzeczywiście skarbówka swoją decyzję odwołała i rozpoczęła postępowanie od nowa. Tym razem kontrolerzy Urzędu Kontroli Skarbowej pojawili się we wszystkich sklepach, z którymi pan Waldemar współpracował. W każdym przeprowadzono szczegółowe kontrole.

Sklepikarze przestraszyli się i zaczęli rezygnować ze współpracy z piekarzem. - Zaczęło się trzy miesiące temu - opowiada pan Waldemar. - Niektórzy mówili mi, że boją się o swoje firmy, inni dziękowali za współpracę - dodaje rozgoryczony.
Rezygnowali ze strachu

O swoich decyzjach sklepikarze nie chcą otwarcie rozmawiać.

- Przyszli do mnie i zażądali wszystkich dokumentów. Sprawdzali, ile pieczywa kupuję i ile zwracałam do piekarni - opowiada właścicielka małego sklepu spożywczego, która od kilku lat współpracowała z piekarnią Gronowskiego. - Bałam się, że jeszcze u mnie coś znajdą, wolałam nie ryzykować i zrezygnowałam ze współpracy. Żałuję, bo ludzie bardzo chwalili sobie tę piekarnię - przekonuje sklepowa.
Stołówka na tym traci

Tak w ciągu zaledwie kilku tygodni sprzedaż spadła o 70 procent i stała się zupełnie nieopłacalna. - Zamknąłem piekarnię w ostatnim momencie, gdy zaczęła przynosić straty - wyjaśnia piekarz.

Tym samym stołówka charytatywna straciła najważniejszego darczyńcę.

- Piekarnia była naszym głównym sponsorem, każdego tygodnia dostawaliśmy za darmo chleb o wartości nawet 1,5 tys. zł - mówi ks. Jan Mateusz Gacek, opiekun stołówki.

- Teraz będzie ciężej zapewnić posiłki najbardziej potrzebującym. Pieczywo trzeba kupować - dodaje ksiądz.
Był za dobry

Problemy piekarza rozpoczęły się w 2004 r., gdy za hojność legnicki magistrat uhonorował Waldemara Gronowskiego tytułem Sponsor Roku 2004.

Wtedy piekarzem zainteresował się fiskus. Stwierdził, że rozdawanie pieczywa jest darowizną i trzeba za nią zapłacić podatek. Piekarz traktował to jako likwidację. Gdyby chleb wyrzucał do śmietnika, nie byłoby problemu.

- I tak skończyła się moja pomoc najuboższym - przyznaje dobroczyńca. Piekarnia została zamknięta. - Szczęściem udało mi się załatwić pracę gdzie indziej dla moich pracowników, ale zostałem bezrobotnym. Teraz sam będę odwiedzał stołówkę, którą wspomagałem - dodaje.

(źródło: Super Expres 05/06/2006)