e-Podatki

Podwyżka akcyzy na napoje spirytusowe źle oceniana przez ekspertów 2015-04-06


Podwyżka podatku akcyzowego na wyroby spirytusowe w 2014 r. miała przynieść dodatkowe wpływy do budżetu, ale tak się nie stało, a zamiast tego spowodowała spadek produkcji i problemy najmniejszych producentów. Do takich wniosków doszli eksperci Krajowej Izby Gospodarczej.

W zeszłym tygodniu w Krajowej Izbie Gospodarczej odbyła się debata poświęcona efektom podwyżki akcyzy, która została wprowadzona w 2014 r. na wyroby spirytusowe. Zdaniem ekspertów podwyżka akcyzy na napoje spirytusowe nie przyniosła zamierzonych efektów.

Od stycznia 2014 r. rząd podwyższył akcyzę na wyroby spirytusowe o 15 proc., a w przypadku innych wyrobów alkoholowych pozostawił akcyzę bez zmian. Opierał się na wynikach analizy przygotowanej jeszcze w 2013 r. na temat szacowanych efektów podwyżki stawek podatku akcyzowego na te wyroby. Resort finansów zakładał, że dzięki temu wpływy do budżetu wzrosną o ponad 700 mln zł, czyli o ok. 12 proc. względem 2012 r. Jednocześnie założono, że wzrost akcyzy odbije się ok. 3-proc. spadkiem sprzedaży wyrobów spirytusowych. Po 11 miesiącach 2014 r. wzrost wpływów akcyzowych od wyrobów spirytusowych wyniósł ok. 1 proc. wobec roku 2012, podczas spadek produkcji tych wyrobów był dwucyfrowy. Podwyżka nie przyniosła zatem ani pożądanych skutków dla budżetu państwa, ani skutków dla sektora.

Eksperci są zdania, że najbardziej optymalnym rozwiązaniem powinien być równomierny wzrost stawek podatkowych, zarówno na piwo, wino i wyroby spirytusowe i powinien on wynieść wówczas między 5 a 10 proc.

Analizy pokazują, że podwyżka akcyzy sprawiła długotrwałe zaburzenie branży i całego rynku. Łączna produkcja spadła o 24 proc. w ciągu 14 miesięcy. Po podwyżce akcyzy jedynie 64 proc. dużych i średnich przedsiębiorstw wypracowało zysk. Przychody w tej grupie po pierwszych trzech kwartałach ub.r. były mniejsze nie tylko wobec 2013 r., ale również względem 2012 r.

Według ekspertów podwyżkę akcyzy najdotkliwiej odczuli najmniejsi producenci.

Źródło: PAP