e-Podatki

Zagraniczni turyści bez szans na zwrot podatku. 2006-01-03


Tysiące cudzoziemców, którzy zrobili w Polsce zakupy, nie odzyska VAT, choć mają do tego prawo. Jedynej firmie zajmującej się jego zwrotem Ministerstwo Finansów odmówiło licencji.

(…) Chodzi o spółkę Global Refund Poland zajmującą się zwrotami VAT w niemal całej Europie. Na początku 2004 r. uzyskała ona zezwolenie ministra finansów na działalność polegającą na zwracaniu zagranicznym turystom VAT, który zapłacili w cenie kupionych w Polsce towarów. Wymagało to złożenia zabezpieczenia w gotówce, papierach wartościowych bądź w postaci gwarancji bankowej. Spółka wybrała tę ostatnią formę, najbardziej powszechną w państwach europejskich. Uzyskała gwarancję na rok, co oznaczało, że po roku będzie musiała ubiegać się o nowe zaświadczenie ministra finansów stanowiące de facto zezwolenie na prowadzenie działalności. W grudniu 2004 r. złożyła w MF odpowiedni wniosek, ale spotkała się z odmową - jako że miała zaległości podatkowe.
Rozpoczął się spór. Dorota Szubielska, radca prawny i pełnomocnik spółki, na wszystkich jego etapach podkreślała, że firma w ogóle nie była dłużnikiem budżetu. Jej zaległość wynikała bowiem z nieodprowadzonych zaliczek na poczet PIT pracowników. To oni, jako podatnicy, byli dłużnikami, a nie spółka występująca w roli płatnika. Mogłaby ona odpowiadać za dług tylko wtedy, gdyby władze skarbowe wydały w tej sprawie decyzję, a ona by jej nie wykonała - argumentowała mec. Szubielska. Nic takiego się nie wydarzyło, a spółka z własnej woli po trzech miesiącach wpłaciła zaliczki z odsetkami. (…)


(…) Przed WSA spółka wskazywała absurdalność interpretacji resortu finansów, według którego do 1 czerwca 2005 r., mając gwarancję bankową, w żadnym momencie nie mogła mieć zaległości wobec budżetu, także podatkowych.
Gdyby złożyła gwarancję w gotówce, nie miałaby podobnych kłopotów. W stanie prawnym obowiązującym do końca maja 2005 r. otrzymałaby zaświadczenie bezterminowe.
Według spółki to oczywista nierówność wobec prawa i sprzeczność z normami unijnymi, które nie przewidują koncesjonowania działalności rynkowej. Żadne z państw UE nie wymaga od firm zajmujących się zwrotami VAT turystom ani zaświadczeń, ani przedkładania finansowych gwarancji. (…)


(…) Następstwa własnego wyboru
WSA uznał, że minister finansów nie może swobodnie kontrolować działalności spółki tylko dlatego, że może ona popaść w zaległości podatkowe, zresztą nietożsame z budżetowymi, których rzeczywiście nie może mieć podmiot ubiegający się o zaświadczenie MF. Uniemożliwienie spółce działalności WSA uznał za sprzeczne z konstytucją.

Ten wyrok nie podoba się ministrowi finansów. W kasacji do NSA kwestionował argumenty podatnika, którego zdaniem z ustawy o VAT nie wynikało, jakoby zaświadczenie oparte na gwarancji bankowej musiało być terminowe. Podkreślał, że ustawodawca uznał to rozwiązanie za najlepsze. Od 1 czerwca 2005 r. przepisy zostały zmienione tak, że wszystkie zaświadczenia, niezależnie od rodzaju gwarancji, muszą być wystawiane na czas określony.

NSA uchylił wyrok WSA. Stwierdził, że zbyt pochopnie utożsamił on wygaśnięcie zabezpieczenia z zakończeniem działalności. Nie zaakceptował też tezy o nierówności wobec prawa.

- Państwo może żądać zabezpieczenia niektórych rodzajów działalności. Skutkiem tego są korzyści i niedogodności. Firma decyduje, czy chce działać w takich warunkach oraz, jaki rodzaj zabezpieczenia wybrać. Organy zaś muszą kontrolować, czy spełnia ona wszystkie wymagania - stwierdził sędzia Krzysztof Stanik (I FSK 1010/05). (…)


(źródło: Rzeczpospolita 02/01/2006)