e-Podatki

Skandal z przepisami o reklamie alkoholu. 2005-12-06


Gdy alkohol jest reklamowany- czy też podawany w barze z podstawką z nazwą piwa, czy instalując wielkie reklamy - należy płacić podatek ministrowi sportu. Taki przepis obowiązuje od roku, tyle że nie wiedzą o nim nawet urzędy skarbowe.

(…) Chodzi o pieniądze, które Ministerstwu Sportu należą się z mocy nowelizacji do ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Trafiają one do Funduszu Zajęć Sportowo-Rekreacyjnych dla Uczniów. Przepis nakłada na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób "świadczą usługę będącą reklamą alkoholu", 10-proc. podatek od uzyskanych w ten sposób przychodów. W tym celu wypełnić trzeba specjalną deklarację DRA-1 i wpłacić pieniądze na konto resortu sportu. Przepis wszedł w życie 17 lipca 2004 r. i - jak się zdaje - wszyscy natychmiast o nim zapomnieli.

O podatku przypomniano sobie dopiero teraz - gdy po zwycięskich wyborach PiS podzielił edukację i sport na dwa resorty. Nowe Ministerstwo Sportu postanowiło sprawdzić, co się dzieje z jego pieniędzmi. Departament ekonomiczny resortu przesłał do ministra finansów pismo, prosząc o przekazanie Izbom Skarbowym w kraju zalecenia, by pieniądze te ściągać. Izby przesłały zalecenie urzędom skarbowym. (…)

(…) I zaczęła się burza. Zdaniem Agaty Kaloty, prezes firmy PJH Doradztwo Gospodarcze, obowiązkiem tym objęci są wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób reklamują markę alkoholu lub nazwę i logo firmy produkującej alkohol. I to niezależnie od procentowej zawartości alkoholu w reklamowanym napoju. - Chodzi tu więc zarówno o domy mediowe i agencje reklamowe, poprzez które promuje się piwo w marketach czy na billboardach, jak i właścicieli pubów dających klientom podstawki pod kufle oraz drobnych sklepikarzy, którzy mają u siebie lodówki z logo marki alkoholu. I to również niezależnie od tego, czy za reklamowanie wzięli pieniądze, czy nie, bo w tym drugim wypadku jest to nieodpłatne świadczenie usług - podkreśla Kalota. (…)

(…) O opłatach wiedzą duże domy mediowe, bo mają stały monitoring aktów prawnych. Ale i od nich resort sportu za wiele nie dostanie. - Obchodzimy ten przepis - przyznaje właściciel jednego z domów. - Wynagrodzenie z firmy produkującej alkohol dzielimy na dwie części: 25 proc. fakturujemy jako przychód podlegający temu podatkowi i 10 proc. tej sumy odprowadzamy, ale 75 proc. to już na fakturze koszt utrzymania reklamy (np. billboardowej) w czystości i dobrym stanie. Od tej kwoty minister sportu nie zobaczy ani złotówki - zaznacza.

Inna sprawa, że trudno się dziwić przedsiębiorcom, skoro mało która księgowa w urzędzie skarbowym czy urzędnik odpowiedzialny za ściąganie tego podatku wie, o że taki obowiązek na podatników nałożono. (…)

(…) Ministerstwo Finansów nie chce sprawy komentować i odsyła do resortu sportu. Tu jednak - mimo wielu prób - nie udało nam się uzyskać informacji, ile pieniędzy wpłynęło na konto Ministerstwa od czasu obowiązywania ustawy i jakich kwot minister sportu spodziewa się w przyszłości. (…)

(źródło: Gazeta Wyborcza 05/12/2005)