e-Podatki

Kontrole zablokowane 2009-03-10


Jak czytamy w Rzeczpospolitej, od 7 marca br. obowiązują nowe przepisy ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Nowe przepisy w swoim założeniu miały chronić przedsiębiorców przed nadużyciami ze strony urzędników, tymczasem okazały się bublem prawnym.

(…) Tysiące sprzeciwów
Przedsiębiorca, do którego zawita przedstawiciel fiskusa lub skarbówki, będzie mógł wnieść sprzeciw wobec podjęcia i wykonywania czynności kontrolnych, jeśli tylko uzna, że są one prowadzone z naruszeniem prawa. Wystarczy np., że kontrola będzie trwała dłużej niż ustawowe 12, 18, 24 lub 48 dni (w zależności od wielkości firmy) albo zacznie się bez uprzedzenia przedsiębiorcy, mimo że istnieje taki obowiązek. Podobnie – gdy będzie prowadzona pod nieobecność przedsiębiorcy czy osoby przez niego upoważnionej.

Co ważne, wniesienie sprzeciwu – na co firma będzie miała z reguły trzy dni robocze od rozpoczęcia kontroli – wstrzyma ją do czasu rozpatrzenia sprzeciwu przez organ prowadzący czynności. W praktyce – naczelnika urzędu skarbowego lub dyrektora urzędu kontroli skarbowej (UKS), który będzie miał na to trzy dni. Jeśli zaś firma poskarży się do dyrektora izby skarbowej lub generalnego inspektora kontroli skarbowej (czyli wiceministra finansów), to kontrola będzie nadal wstrzymana – aż do czasu rozpatrzenia zażalenia. Organ drugiej instancji będzie miał siedem dni na rozstrzygnięcie.

Niestety przepisy nie ograniczają liczby składanych sprzeciwów. Dlatego nawet prawnicy nie kryją, że w skali całego kraju mogą ich wpłynąć tysiące. Najskuteczniejsi zaś w ich pisaniu mogą nawet na kilka miesięcy uniemożliwić zakończenie kontroli, pisząc sprzeciw za sprzeciwem. (…)

(…) Nowelizacja ustawy miała ukrócić samowolę niektórych urzędników i być sposobem na przedłużające się kontrole. Niewykluczone jednak, że zaszkodzi samym kontrolowanym.
- Nie ma się co oszukiwać: terminy, w których ma się zakończyć kontrola, są po prostu nierealne. Niemożliwe jest wręcz zbadanie nawet w ciągu 48 dni firmy, która uczestniczy np. w procederze wyłudzania VAT. Prawdopodobnie więc, chcąc uniknąć przedawnienia ewentualnego zobowiązania podatkowego, będziemy musieli do protokołu wpisywać cokolwiek, byleby tylko nie zamknąć sobie drogi do ściągnięcia długu – powiedział „Rzeczpospolitej” anonimowo jeden z inspektorów. (…)
(źródło: Rzeczpospolita)